U tronu Matki Boskiej Sianowskiej. Pani Kaszub i Królowej Naszych Serc.


Matka Boża
Królowa Kaszub


 

III Pielgrzymka Sandomierz - Wambierzyce

Poniżej zamieszczamy relacje z naszych pielgrzymkowych tras. Zapraszamy do śledzenia naszych poczynań. Wszelkie uwagi i pozdrowienia dla Pielgrzymów można umieszczać w naszej KSIĘDZE GOŚCI.DZIEŃ 1 Sandomierz - Raków 78km


 

PODSUMOWANIE

Ruszyliśmy w deszczowy ranek w drogą do Wambierzyc, ale i w nadziei, że do Boga. Czy będzie dane nam osiągnąć cel? Czy mimo przygotowań: ciała, umysłu, sprzętu dane nam będzie dotrzeć? Na początku drogi cienka jest granica między jechać i dojechać. Zdajemy sobie sprawę ważąc na przeciwności i niebezpieczeństwa. Jak mało, a zarazem wiele zależy od nas! I tu myśl, pytanie zasłyszane: ,,Co jest ważniejsze, cel czy droga? Dążenie czy osiąganie?" Droga uczy, zastanawia, zmusza do refleksji.

Słuchając "anielskiego" głosu "psalmisty" podczas Mszy Świętej w Wiślicy nasuwa się pytanie
o talenty. Pan dzieli nimi i na kształt diamentu daje, byśmy mogli je odnajdywać i pracą doprowadzać do blasku brylantu. We wspomnianej Wiślicy młodzieńców śpiewających sopranem chłopięcym nie jest za wielu a i "szlifierzy" takiego głosu pewnie brakuje. Jakiego więc talentu potrzeba, aby taki głos oddać światu. Tam lśni przy ołtarzu, ale czy wszędzie by go znaleziono? Ile innych talentów trwonimy przez niewiedzę, indolencję czy lenistwo.


Nasz kolorowy korowód przemierza kilometry mijając miejsca, a w nich ludzi je tworzących. Jedni budują rzeczy proste, inni dzieła wielkie, ale co by znaczyli jedni bez drugich. Bo figurka przydrożna, wydłubana niewprawną ręką daje poczucie więzi, łączności z otoczeniem, ale jednocześnie, (jako rzecz mała) namiastkę przewagi nad nią. Ale na twarz musi upaść każdy, kto tak myśli o dziełach mniejszych przybywając do stóp Matki Bożej w Piekarach Śląskich. Z zewnątrz kościół jak inne, może trochę większy. Ale po przekroczeniu progu świątyni zmienia się wszystko. Twórcy kształtem i kolorem porażają i przyciskają do posadzki. Freski, witraże, rzeźby tak wspaniałe, nie zostawiają złudzeń, co do miejsca jednostki w świecie. I tylko modlitwa potrafi dać ukojenie w myśleniu o relacji z Panem, któremu pokolenia składały i składają u stóp i na Jego cześć te wspaniałości.

Przejazdy przez miasta dostarczają też innych doznań zarówno jadącym jak i miejscowym. Niewielka prędkość rowerzysty pozwala na króciutkie wymiany spojrzeń i podkreśla więź łączącą ludzi. Czasem negatywną z tymi, co się akurat śpieszą a my jesteśmy im na drodze, ale często ta chwila wymiany spojrzeń zaciska gardło, a łza w oku upewnia w więzi wzajemnej.

Takie pytania, doznania można dodawać mnożyć, ale podstawowe w naszym pielgrzymowaniu pozostają odpowiedzi, które chcemy mieć i poznać. Czy dość wielka jest nasza ofiara modlitwy i drogi, za dobroć i łaski dotychczasowe? Czy zrozumiemy i ułożymy na tyle, własną relacje z Bogiem, aby komunia nigdy nie była ciężarem? Droga i w tym pomaga. Słowo Boże każdego dnia coś wyjaśnia, prostuje, dopełnia obrazu, koi. A narastające zmęczenie ciała idzie w parze z uspokojeniem wewnątrz.

Dziękuję, więc pielgrzymom za trud, drogę i cel.

Dziękuję duchownym za słowo i posługę.

Dziękuję Panu Bogu, że pozwolił dokonać tej drogi... w nadziei na następne.


Pozdrawiam
Grzegorz Jasiński
Opatów, 19 sierpnia 2012 r

P\s
Bodajbym jeszcze raz musiał przejechać Przełęcz Lądecką nawet tyłem, niż pisać ten artykuł!

 

WSPIERAJĄ NAS:

stat4u Google+