U tronu Matki Boskiej Sianowskiej. Pani Kaszub i Królowej Naszych Serc.


Matka Boża
Królowa Kaszub


 

Dzień IV


To miał być królewski etap. I był! Kto tego nie doświadczył, niech żałuje. Wyjątkowy dzień, czwarty dzień naszego pielgrzymowania. On to sprawił, że przez umartwienie fizyczne doświadczyliśmy wyjątkowego zbliżenia z Bogiem poprzez matkę Jezusową. Wyjątkowej siły nabierały słowa modlitwy i błogosławieństwa porannego.

Trzeba było dzisiaj mieć wiarę nie tylko w własne siły, ale i silne przekonanie, że ten dzień był nam pisany. Dzień który dał nam Pan. A ten poprzez deszcz, wiatr i niepogodę, sprawił, że cel naszej wędrówki nabiera szczególnego znaczenia. Przybyliśmy do Zakopanego, do Matki Bożej Fatimskiej, by podziękować jej za ocalenie Ojca Świętego Jana Pawła II, ale też chcemy prosić, by płaszczem swej opieki otuliła nas i nasze rodziny. Było trudno, bardzo trudno, ale było warto!

Oddzielając sacrum od profanum, chcę powiedzieć, że piszę te słowa w ciepłej góralskiej izbie przy zastawionym stole i przy dźwiękach góralskiej muzyki, a jeszcze dwie godziny wcześniej byliśmy bliscy zwątpienia... Tu na myśl przychodzi mi stare ludowe przysłowie, że u naszego Pana w godzinę odmiana... A może tak miało być. Może to nauka na następne dni naszego życia, że nigdy nie należy rezygnować. Wszak po burzy przychodzi słońce, a po nocy nadchodzi dzień. Należy tylko mocno wierzyć w siebie i we własne siły, przecież Bóg niczego nie zsyła nadaremnie...

Życzę wszystkim dobrej nocy.
Andrzej.

Dzień IV

Kliknij na miniaturkę, aby powiększyć zdjęcie. Kliknij "zamknij", aby wyjść.

WSPIERAJĄ NAS:

stat4u Google+