X Pielgrzymka // Sandomierz - Jasna Góra - Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej w Krzeszowie // 20 - 28 lipca 2019

 



Matka Boża
Królowa Kaszub


 

Dzień VI


Dzień zaczęliśmy jak zawsze poranną modlitwa. Śniadanie dostaliśmy z opóźnieniem, ponieważ pani kucharka zaspała. Gdy już jedzenie znalazło się na stole, rozpoczęła się walka o ser (bo szynka „wjechała później"). Kto pierwszy ten lepszy, niektórzy ładowali masło w kieszeń i jajecznice do bidonów, żeby mieć czym przegryźć kaszankę z wczorajszego ogniska. Po śniadaniu nastąpiło szybkie pakowanie naszych rzeczy i ruszyliśmy w drogę.

Do przejechania mieliśmy około 130 km. Ranna pogoda nie zwiastowała niczego dobrego. Z początku padał deszcz, a droga była śliska. Jednak po pierwszym etapie słońce wyszło zza chmur. Harmonogram dnia był bardzo napięty. Na miejscu mieliśmy już być na 15:30, co powodowało że tempo było zbyt żwawe. Dla niektórych mogło być za szybkie. Przy pierwszym postoju większość z nas rozpoczęła ofensywę Omnibusa pani Mirki. Banany i bułki rozeszły się jak w PRL na święta. Większość z nas była zadowolona z jazdy ponieważ wczorajszy dzień był dniem odpoczynku. Na początku dzisiejszej trasy, niektórym z nas bardzo spodobał się asfalt i spróbowali przyjrzeć się mu z bliska. Wtedy to nastąpiły pierwsze kraksy, lecz nie były one jednak groźne. W drugi etap weszliśmy pełni wigoru i rutyny, co widocznie uśpiło czujność niektórych pielgrzymów. W połowie drugiego etapu, miało miejsce poważniejsze zdarzenie, w którym uczestniczyło kilka osób. Na szczęście wszystko skończyło się tylko na powierzchownych otarciach i kontuzjach rowerów. Po opatrzeniu ran ruszyliśmy w dalsza drogę. Krajobraz był nieco monotonny. Widok pszenicy i kukurydzy nie sprawiał na nas żadnego wrażenia. Postój w Sierakowie trochę się przedłużył z powodu dwóch pań kelnerek pewnej kawiarni, gdyż nie nadążały z parzeniem kawy dla spragnionej pielgrzymki. Ostatni etap był ekspresowy, a droga wydawała się równa. Jednak pędzące ciężarówki nie pozwalały nam kontemplować piękna otaczającej nas kukurydzy. I tak szczęśliwie zajechaliśmy do Rokitna, gdzie przywitała nas Matka Boża Cierpliwie Słuchającą. Niektórzy z nas znaleźli w niej swoją patronkę. Po zakwaterowaniu w pięknym domu pielgrzyma, zjedliśmy obfity posiłek. Nasi sławni degustatorzy mogli poszczycić się swoimi umiejętnościami przy szwedzkim stole. Następnie udaliśmy się na Eucharystię do przepięknej bazyliki, gdzie zarówno dowcipni jak i elokwentni miejscowi księża przybliżyli nam historie ikony i sanktuarium.

Dzisiejszy dzień dał nam lekcje, abyśmy pomimo doświadczenia byli zawsze czujni i przezorni i nie chwalili dnia przed zachodem słońca.

relacja - Antoni Gałucha

Dzień VI fot. Paweł Kara

Kliknij na miniaturkę, aby powiększyć zdjęcie. Kliknij "zamknij", aby wyjść.

WSPIERAJĄ NAS:

stat4u Google+