U tronu Matki Boskiej Sianowskiej. Pani Kaszub i Królowej Naszych Serc.


Matka Boża
Królowa Kaszub


 

Ostra Brama

Wilno to miał być dzień na luzie- do przejechania tylko 19 km. Ale trzeba te 19 km jeszcze podwoić, bo na nocleg trzeba było wrócić. A w tym Wilnie górki niezłe. A ruch na drodze... Mistrzostwo to prowadzenie naszej grupy w tym tempie po drodze szybkiego ruchu. Wielu dało w kość dodatkowo wjechanie na górę Trzech Krzyży. Po takiej zaprawie można w domu nie bać się niczego.

Oczywiście, najważniejsze dla nas było spotkanie z Matką Boską Ostrobramską. Zaskoczenie kaplicą - o tym, że jest ona niepozorna wiedziało tylko niewielu. Najlepiej to sobie można uświadomić wchodząc do sąsiadującej cerkwi prawosławnej czy przypominając sobie to co widzimy na przykład w Licheniu - ta sama matka a mieszkania tak inne. Mnie zauroczyło jednak jej piękno - trudno opowiadać- trzeba to zobaczyć. Msza święta, którą właśnie w tej kaplicy przeżywaliśmy, była naprawdę wspaniałym uwieńczeniem naszego pielgrzymowania . Niesamowitą atmosferę, która panuje w kaplicy, dodatkowo podkreśliła Eucharystia odprawiana przez naszych sześciu niezwykle pięknie wyglądających księży. Niejednemu łza zakręciła się w oku, kiedy spojrzał na piękny obraz Matki Boskiej i zrozumiał, że te prośby, które niósł ze sobą, tu właśnie ma zostawić. Piękne kazanie księdza Piotra to przypomniało.

W Wilnie mogliśmy zobaczyć i poczuć atmosferę Starego Miasta (dla mnie ważny ślad to kościół Bazylianów ze śladami Mickiewicza), cmentarz na Rossie, miejsce pobytu św. Faustyny i powstania koronki Miłosierdzia Bożego. Tylu Polaków zwiedzających, wszędzie słychać język polski, a tak nikłe ślady polskości Wilna w napisach.

Spotkaliśmy się także, jak zwykle, z życzliwością mieszkańców. Goszczące nas kawą i herbatą siostry pomagają na co dzień ciężko chorym a tryskają wręcz humorem i dobrocią.

Po powrocie do naszych gospodarzy mieliśmy czas na wypad do Troków (tak na marginesie, fajne miejsce uwięzienia miała Oleńka z „Potopu"), choć tir na rowery już podjechał pod dom.

Obiadokolacja z lokalnymi daniami i wieczór podsumowań.

Tak, tak , trzeba się zbierać do domu.

Joanna

 

Sandomierz - Wilno Dzień VIII - Mariusz Muniak

Kliknij na miniaturkę, aby powiększyć zdjęcie. Kliknij "zamknij", aby wyjść.

Sandomierz - Wilno Dzień VIII - Paweł Kara

Kliknij na miniaturkę, aby powiększyć zdjęcie. Kliknij "zamknij", aby wyjść.

WSPIERAJĄ NAS:

stat4u Google+