U tronu Matki Boskiej Sianowskiej. Pani Kaszub i Królowej Naszych Serc.


Matka Boża
Królowa Kaszub


 

Najnowsze informacje

02.06.2015

Majowe spotkanie w Skoszynie - relacja



Kto zdrów i na siłach ten pędzi do Skoszyna. Zjeżdżamy się ze wszystkich stron samochodami     i rowerami. Nim jeszcze spotkanie się zaczęło pierwsi niecierpliwcy zdążyli zrobić rundę po okolicy. Później w kilkunastoosobowej grupie wyruszyli w drogę: trochę żwirkiem, trochę asfaltem, trochę naokoło ale głównie pod górkę na Święty Krzyż, który wpisał się już jako stały punkt naszego pielgrzymowania.
Po powrocie dzięki gościnności ks. Jana i paniom ze schroniska Brata Alberta czekała już na nas apetyczna zalewajka świętokrzyska. Dzień zakończyliśmy apelem w pobliskim kościółku.
Do północy słychać było śmiechy, żarty…ledwo te ucichły skoro świt zaczęły się od nowa.

Spacerki po placu, poranna kawa i co chwila spoglądanie na niebo co nam dzień przyniesie. Trochę pochmurnie, wietrznie- jak to w kieleckim. Ale komu w drogę temu kask na głowę…          W drogę, ale dokąd? Jedno było pewne: Zagnańsk i wiekowy dąb „Bartek”. Ale którędy?        Tyle dróg do wyboru i ciekawych miejsc, a czasu tak mało by wszystko zobaczyć.
Plan trasy powstawał spontanicznie i na bieżąco. W końcu wyszło na to, że jeździliśmy raz         w prawą, raz w lewą niczym pociągiem do Zakopanego. Wjechaliśmy na wszystkie możliwe pagórki w okolicy co chwilę oglądając Św. Krzyż z innej strony. Trochę w szybkim tempie ale podziwialiśmy walory Gór Świętokrzyskich, przemierzaliśmy szlakiem Przygody Województwa Świętokrzyskiego. Odwiedziliśmy Ciekoty, gdzie dzieciństwo spędził Stefan Żeromski, oczywiście zajechaliśmy do Zagnańska by chwilę odpocząć w cieniu „Bartka”.

No a później po tych wszystkich pagórkach była zasłużona przerwa na wędzonego pstrąga         i prawdziwa rozpusta: ciasto i kawa. Zachwycaliśmy się wszyscy malowniczą brzozową aleją. Było coś dla ciała, coś dla oka i dla ducha. W tym uroczym zagajniku wśród różaneczników          i brzóz odprawiliśmy majówkę. Nawet deszczyk zbytnio nie przestraszył…no może trochę, bo im bliżej domu tempo rosło.

Dzień najwytrwalsi zakończyli ogniskiem ;-)


Majowe spotkanie w Skoszynie

Kliknij na miniaturkę, aby powiększyć zdjęcie. Kliknij "zamknij", aby wyjść.




WSPIERAJĄ NAS:

stat4u Google+