X Pielgrzymka // Sandomierz - Jasna Góra - Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej w Krzeszowie // 20 - 28 lipca 2019

 



Matka Boża
Królowa Kaszub


 

Majowy Sandomierz

1 dzień - 11.05.2012 (piątek)

Razem z Wiesią zaplanowałyśmy wyjazd z Janowa na godzinę 14, no ale cóż? - wszystkiego nie da się przewidzieć. Już na starcie mamy opóźnienie. Na zbiórkę o godz. 15.30 - na Placu św. Wojciecha przy Domu Rekolekcyjnym „Quo Vadis" w Sandomierzu raczej nie zdążymy. Czekając na Wiesię, odbieram telefon od Agnieszki - jest już w drodze do Sandomierza, stoi w korku w Lipie. Jest to miła niespodzianka, bo Agnieszka miała dojechać do nas dopiero w sobotę.

Właśnie podjeżdża Wiesia, ładujemy rower do samochodu, ruszamy na Zaklików i docieramy do promu. Przeprawa przebiegła sprawnie i z Zawichostu docieramy do Sandomierza. Dzięki „nawigacji" telefonicznej Agnieszki udaje się nam dogonić grupę, która w kościele św. Jakuba już otrzymała błogosławieństwo ojca Tytusa i wspólną modlitwą rozpoczęła dzisiejsze pielgrzymowanie. Z pomocą braci pielgrzymkowych wypakowuję rower i wtapiam się w grupę. Wśród uczestników dzisiejszej wyprawy Szlakiem św. Jakuba, oprócz stałych bywalców naszych spotkań, widzę nowe twarze, niektóre bardzo młode. Jak się okazuje jest to młodzież z Sandomierza oraz z Komorowa, która przyjechała z diakonem Konradem. Jestem pełna podziwu i uznania dla ich wysiłku oraz samozaparcia w pokonywaniu kolejnych wzniesień na trasie.

Aż miło popatrzeć jak wszyscy mimo zmęczenia zachowują pogodę ducha i z radością wspólnie podążają w kierunku Ossolina. Ogromne wrażenie robi na mnie przepiękny widok sadów jabłoniowych, których nie można ogarnąć wzrokiem i tylko żal, że „spóźniliśmy" się o tydzień, kiedy to drzewa pokryte były różnokolorowym kwieciem. Gdy głośno wyrażam swój zachwyt nad roztaczającym się widokiem, Zbyszek wskazuje miejsca, z których rozpościera się panorama na Tarnobrzeg i Stalową Wolę. Piękno otaczającej nas przyrody zapiera dech w piersiach.



W takich chwilach nasuwają mi się na myśl słowa piosenki: „Zatrzymaj się na chwilę, odetchnij pięknem świata, zatrzymaj się na chwilę, zauważ swego brata ...". Myślę, że to rowerowe pielgrzymowanie stwarza nam wszystkim okazję do takiego zatrzymania się, by dostrzec zarówno piękno świata jak i drugiego człowieka...

Trasa naszego wędrowania wiedzie przez Rokitek, Kobierniki, Milczany, Łojowice, Malice, Dębiany, Świątniki, Nasławice, Węgrce Panieńskie. Mijamy kolejne podjazdy, które z początku przerażają (nachylenia nawet powyżej 6%). Ale jedni szybciej, drudzy wolniej - a ja całkiem wolno pokonuję te wzniesienia. Nagrodą są zjazdy, gdzie „za darmo" jedziemy z uśmiechem oraz odcinki biegnące wąwozami lessowymi. Wreszcie witają nas ruiny mostu, który kiedyś prowadził do Zamku Ossolińskich. Mijamy most i zatrzymujemy się przy kaplicy zwanej Betlejką lub Betlejemką. Zgodnie z planem, w tym miejscu odśpiewujemy wspólnie litanię loretańską ku czci Matki Bożej. Razem z nami w nabożeństwie majowym uczestniczą miejscowe panie oraz dzieci i młodzież, którzy oczekiwali na nas. Jedna z pań opowiedziała nam historię tego miejsca. Kaplica ma kształt kopca i cała obsypana jest ziemią, która zgodnie z przekazem została przywieziona z miejsca narodzenia Chrystusa. Kaplica przetrwała w stanie pierwotnym do czasów obecnych. Z powodu jej usytuowaniu wśród drzew i zarośli, z daleka nie była widoczna i dzięki temu nie została zniszczona podczas wojen oraz innych tragicznych wydarzeń, które miały miejsce na tym terenie na przestrzeni wieków.



Po odśpiewaniu majówki, pokrzepiliśmy się świeżutkimi krówkami opatowskimi oraz innymi smakołykami od księdza Jana. Pełni sił ruszamy w dalszą drogę. Dojeżdżamy do Kleczanowa i zatrzymujemy się przy pięknym, drewnianym kościółku. Z księdzem Piotrem doszukujemy się podobieństw do kościołów wcześniej spotkanych na naszym szlaku pielgrzymkowym - ks. Piotr wskazuje Momoty, jeżeli chodzi o zewnętrzny wygląd, ja natomiast wnętrze kościoła kojarzę ze starym kościołem w Annopolu, który znalazł się na naszej drodze do Częstochowy podczas I Pielgrzymki Rowerowej.

Dalsza nasza trasa z Kleczanowa biegnie pięknym i stromym wąwozem lessowym do miejscowości Zagrody, a następnie przez Dacharzów, Radoszki, Wysiadłów (z górą Wysiadłowską)i Chwałki aż do Sandomierza.

Dzień chyli się ku zachodowi, sił jakby trochę mniej, ale każdy mobilizuje się żeby pokonać kolejną górkę. W perspektywie mamy jeszcze posiłek i spotkanie ze „specjalnym" gościem. Przeważająca męska część naszej grupy, zapewne widząc oczyma wyobraźni kolejny punkt programu ruszyła z taką prędkością, że reszta została daleko w tyle. Pokonawszy wszystkie górki i piękne wąwozy lessowe - w sumie 53 km - dotarliśmy do Sandomierza, gdzie w restauracji „Mariano" spożyliśmy obfity i bardzo smaczny posiłek.

Po zakwaterowaniu się na nocleg w Domu Rekolekcyjnym, udaliśmy się na spotkanie z p. dr Ewą Kondek, zastępcą burmistrza miasta Sandomierza, które miało miejsce w bardzo przyjemnej nocnej scenerii Sandomierskiego Rynku. Po pożegnaniu się z p. burmistrz, rozpoczęliśmy zwiedzanie Sandomierskiej Starówki. Dzięki barwnym opowieściom pani Joli - żony naszego współ-pielgrzyma Zbyszka, która była naszą przewodniczka, poznaliśmy historię zabytków Sandomierza (m.in.: Ratusz, Katedra Sandomierska, Zamek Kazimierzowski, kamieniczki, sandomierskie podziemia, Ucho Igielne). Ubogaceni wydarzeniami całego dnia, pełni wrażeń, z nadzieją, że jutrzejszy dzień będzie dla nas równie szczęśliwy i pogodny, udaliśmy się na zasłużony spoczynek.

_____________________________________________________________________________

GALERIA FOTOGRAFII
Spotkanie w Sandomierzu - Dzień I - fot. Paweł Kara

GALERIA FOTOGRAFII
Spotkanie w Sandomierzu - Dzień I - fot. Krzysztof Pikula, Wiesława Surowiecka

_____________________________________________________________________________

2 dzień - 12.05.2012 (sobota)

Kolejny dzień naszego spotkania przywitał nas rześkim, słonecznym porankiem. Wprawdzie prognozy zapowiadały załamanie pogody, ale... przecież nie wszystkie się sprawdzają.

Już o godz. 6.30. została odprawiona Msza Święta w parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Sandomierzu. Od godziny 8 rozpoczęła się zbiórka i rejestracja uczestników spotkania. Na placu znowu widzę zarówno znajome mi osoby, których wprawdzie wczoraj nie było, ale były na spotkaniu w Opatowie, jak i osoby, które widzę po raz pierwszy. To znak, że idea pielgrzymowania rowerowego zatacza coraz szersze kręgi i coraz mocniej pozytywnie „uzależnia". Okazuje się, że w dniu dzisiejszym w naszym pielgrzymowaniu bierze udział ponad 30 osób, czyli tyle samo co w dniu wczorajszym. Wprawdzie skład osobowy jest trochę inny ale ten sam rząd wielkości.

Szykując się do drogi - ks. Piotr i brat pielgrzymkowy Józef, niestrudzony pielgrzym rowerowy, udzielają wywiadu dla Radia Leliwa. Jeszcze tylko miejscowy ks. prob. Józef Śmigiel udzielił nam błogosławieństwa i po wspólnych modlitwach o godz. 8.28 ruszamy w drogę. Opuszczając Sandomierz, kierujemy się na Góry Wysokie. Ksiądz Jan uprzedza o konieczności zmiany przełożeń przed zakrętem, za którym od razu pojawia się górka o nachyleniu 10%. Dzięki dobrym radom i w ramach pokonywania własnych słabości, udaje mi się pokonać górkę (oczywiście we własnym tempie, jak zwykle wolniutko). Na szczycie ksiądz Marcin, wikariusz miejscowej parafii w Górach Wysokich, wita każdego wjeżdżającego kropidłem i wodą święconą. Jest to nagroda za taki wysiłek w gorący majowy poranek. Jeszcze rundka wokół kościoła i znowu woda święcona...



Po krótkim odpoczynku ruszamy w kierunku Garbowa gdzie spotykamy się.... z Zawiszą Czarnym herbu Sulima. Pani przewodnik opowiada nam historię tego dzielnego rycerza, który właśnie tutaj się urodził, wprowadza nas do izby pamięci jemu poświęconej. Następnie fotka przy pomniku i ruszamy dalej.

Czyżów Szlachecki to kolejne miejsce na naszej trasie, gdzie akurat zaplanowany został odpoczynek. Zatrzymaliśmy się przy pałacu usytuowanym w przepięknym otoczeniu: zadbane otoczenie, elegancko przystrzyżone trawniki, wypasające się koniki, fontanna, altany, gdzie można było odpocząć. Dużym powodzeniem cieszyła się karuzela poruszana siłą mięśni naszych pielgrzymów. Jak na każdym postoju „wzięcie" miały również nasze opatowskie krówki pielgrzymkowe a także szarlotka Agnieszki. Już szykowaliśmy się do dalszej drogi, kiedy to znaki na niebie i w powietrzu wskazywały, że tym razem prognoza jednak się sprawdzi. I tak niestety stało się! Dalsza droga nie należała do przyjemnych i łatwych. Silny wiatr nie pozwalał przesuwać się do przodu, nawet po prostej drodze nie można było pochwalić się „nadzwyczajną" prędkością. Jedynym ratunkiem było sąsiedztwo lasu, który osłaniał od wiatru. W takich warunkach dotarliśmy do Ożarowa aby na chwilę pokłonić się Matce Bożej Królowej Rodzin. Osobiście odebrałam to jako podróż sentymentalną, gdyż po raz kolejny przyjechałam rowerem do sanktuarium - pierwszy raz, podczas I Pielgrzymki Rowerowej do Częstochowy. Kolejne miejscowości na naszej trasie to Gliniany - z przepięknym drewnianym kościółkiem, Teofilów, Ruda Kościelna z krótkim postojem. I tu w promocji otrzymujemy kolejne urozmaicenie pielgrzymkowe - do wiatru dołączyły się opady deszczu z gwałtownym spadkiem temperatury. Jadąc z Agnieszką wspominamy drogę do Świętej Lipki - było tak samo tylko wtedy jeszcze wysiadły hamulce, a było z górki... W takich warunkach pogodowych dotarliśmy do Ćmielowa, gdzie zatrzymaliśmy się przy muzeum porcelany. Jak to w muzeum, jest czym oko pocieszyć, bo wyroby są naprawdę piękne i możemy być z tego dumni, ale jakoś nikt nie chciał pochwalić się zakupami...

A w tym miejscu należą się wielkie i szczególne podziękowania dla brata pielgrzymkowego Romana za re..-we..-la..-cyjne bułeczki rowerowe. Były one prawdziwą osłodą i pocieszeniem dla zmarzniętych i przemoczonych pielgrzymów (a tak swoją drogą, to proszę o przepis bo były naprawdę pyszne).

Dalsza droga w deszczu, raz mocniejszym raz słabszym, prowadzi nas przez Drygulec, Wojciechowice, Bidziny, Łopatę do miejscowości Pielaszów, gdzie zatrzymujemy się przy pomniku i odmawiamy modlitwę w intencji pomordowanego kwiatu młodzieży sandomierskiej w lipcu 1944r.

Dalsza marszruta biegnie pięknym wąwozem lessowym przez Dobrocice, ponownie do Kleczanowa i przez Komorną do Sandomierza. Na ostatnim odcinku trasy ksiądz Jan łapie gumę a zaraz po nim i Staszek (dziur w jezdni nie widać bo zakryte wodą) - pokonują ostanie kilometry w samochodzie serwisowym. My szczęśliwie dojeżdżamy do miejsca porannego startu przy kościele Podwyższenia Krzyża Świętego w Sandomierzu. Jest już prawie godzina 17. A za nami 107 km, które przemierzyliśmy w bardzo zmiennych warunkach pogodowych - to było bardzo dobre przygotowanie na wakacyjnej pielgrzymowanie do Wambierzyc.

Dziękuję wszystkim uczestnikom i organizatorom za wspaniałą atmosferę i życzliwość, za każdy gest i słowo, dzięki którym łatwiej pokonywałam kolejne górki i trudne odcinki.

Joanna

_____________________________________________________________________________

GALERIA FOTOGRAFII
Spotkanie w Sandomierzu - Dzień II - fot. Paweł Kara

GALERIA FOTOGRAFII
Spotkanie w Sandomierzu - Dzień II - fot. Krzysztof Pikula, Wiesława Surowiecka

_____________________________________________________________________________

WSPIERAJĄ NAS:

stat4u Google+